poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Krzyż Pański z telewizją

Długi weekend za nami, niektórzy spędzili ten czas z rodziną poza domem, inni grając w gry komputerowe próbowali odreagować stres powstały w wyniku pracy zawodowej a jeszcze inni "przesiedzieli" ten czas przed włączonym całą dobę teleodbiornikiem.

Ja również nie omieszkałam uruchomić na chwile naszego "okna na świat" i im dłużej wpatrywałam się w małe ludziki na szkle tym bardziej uporczywie powracało od dawna nurtujące mnie pytanie. Co jest z ta telewizją?!

Weźmy na przykład ultra komercyjną telewizję TVN. Program na dziś: "Detektywi", "W-11", "Sędzia Anna Maria Wesołowska"( opcjonalnie Sąd rodzinny) oprócz tego masa seriali i wieczorem film, późną nocą powtórki programów, które de facto ciągną się do południa. Zdawać by się mogło, że jest to ciąg ogłupiających programów, które nie zainteresują odbiorcy mającego zaczątek własnego życia wewnętrznego. A jednak miliony ludzi czeka na nowy odcinek tzw court show, czy spróbowania wraz z detektywem Friedkiem rozwikłania tajemniczej sprawy zaginięcia telefonu komórkowego. Dlaczego? Jak to jest z ta telewizją? Czy programy proponowane nam przez stacje są tak nieprzyzwoicie kiepskie, bo załóżmy czerpią wzory i wykupują licencję na (zazwyczaj) programy produkcji USA, karmią tym widzów, a ci z kolei dzięki temu systematycznie obniżają swoje intelektualne loty( czyli telewizja ogłupia)? Czy może działa to w drugą stronę- ogromna ilość widzów o niezbyt wyszukanych gustach sygnalizuje i napędza "koniunkturę" na programy niskich lotów odpowiadających ich oczekiwaniom? A może się czepiam? Może stacja komercyjna oferująca w większości programy rozrywkowe tak skandalicznie niskich lotów nie jest odzwierciedleniem upodobań społeczeństwa? Gdyby tak było to programy te zostałyby zgięte z emisji a tymczasem mnożą się w zastraszającym tempie spychając co ambitniejsze produkcje z anteny lub w optymistycznej wersji zrzucając je w okolice najmniejszej oglądalności( najczęściej późne godziny nocne).

Należałoby się zastanowić jakie właściwie funkcje powinna pełnić telewizja- edukacje i rozwijające cz też ogłupiająco-rozluźniające? Podejrzewam, że programy tego typu mają się świetnie bo oglądając je nie trzeba się skupiać, nie trzeba podejmować żadnego intelektualnego wysiłku, a dodatkowo dla wielu styranych pracą i po uszy zatopionych w szarej rzeczywistości ludzi jest to swego rodzaju odskocznia od powszednich problemów. Czy jednak programy edukacje, mądre, rozwijające wrażliwość i w miarę ambitne kino nie mogą być równie rozluźniające? Czy telewizja ogłupia masy czy to masy ogłupiają się nawzajem nie pomijając przy tym telewizji?

Brak komentarzy: