Wciąż wyALLENowana.
Dziś parę przemyśleń po obejrzeniu filmu Zelig. Krótko o filmie- W latach 30-tych XX wieku media obiegły sensacyjne doniesienia o człowieku, którego niezwykłe zdolności zyskały mu wielki rozgłos w kraju i na świecie. Leonard Zelig zasłynął z umiejętności niewytłumaczalnej przez naukę metamorfozy ciała.Główny bohater w obecności konkretnego człowieka upodabnia się do niego fizycznie i psychicznie. Miła komedia okazuje się być poważną refleksją nad odwieczną naturą człowieka i jego kondycją w świecie."Człowiek kameleon" przeistacza się w swojego rozmówcę, by zyskać jego akceptację, by wtopić się w tło,zostać niezauważonym.
Temat oczywiście jak najbardziej aktualny dziś i zapewne jutro. Człowiek szukający akceptacji i aprobaty otoczenia to zjawisko świetnie dostrzegalne między innymi na mnożących sie niczym wszy szachrajki portalach społecznościowych. Internet to niewiarygodnie wygodne miejsce,aby przemienić się w kogoś innego albo by chociaż trochę ubarwić nasz nudny i w rzeczywistości dość szary żywot.Portale społecznościowe wychodzą na przeciw potrzeb potencjalnych użytkowników,umożliwiając im zamieszczanie zdjęć, filmików, etc.
I tak, oto prześledziłam kilka takich portali i o dziwo doszłam do wniosku, że wszyscy ludzie są niesamowicie piękni, oryginalni, spełnieni, maja ogromne ilości świetnych znajomych i odnoszą oczywiście same sukcesy...i do tego gdzież tam oni jeszcze nie byli...Schowany za monitorem możesz zmienić się w kogo chcesz, bądź "wyrazić siebie" po prostu. Na jednym portalu możesz być przykładną żoną, na innym poszukująca wyzwań seksualnych nimfomanką ,odzianą w tandetne koronki i skóry fetyszystką bądź też delikatną i jakże wrażliwą poetką bliską samobójstwa( samobójstwa u którego przyczyn leży oczywiście bezsens świata,bezcelowość ludzkich działań i ten wielki smutek),jednym słowem cala gama osobowości.By dopełnić dzieła można umieścić jakieś podretuszowane fotki,w rubryce "zainteresowania" wpisać coś o czym zupełnie przypadkiem przeczytało się w "Wikipedii"a w rubryce muzyka wpisać grupę muzyczną, której nazwa nikomu ( nawet nam) z niczym się nie kojarzy i gotowe.Teraz przed nami już tylko uwiarygodnienie swojego profilu, trzeba zająć jakieś stanowiska na forach i już można przechodzić do zawiązywania znajomości a tych możemy zawrzeć pod dostatkiem.
Chyba każdy z nas ma potrzebę bycia lubianym i podziwianym, cóż więc złego w tego typu portalach? Nic oczywiście, no chyba, że szary "real" przygniótł nas już tak bardzo że nie mamy innego wyjścia jak tylko stać się kolejnym Zeligiem.
Dziś parę przemyśleń po obejrzeniu filmu Zelig. Krótko o filmie- W latach 30-tych XX wieku media obiegły sensacyjne doniesienia o człowieku, którego niezwykłe zdolności zyskały mu wielki rozgłos w kraju i na świecie. Leonard Zelig zasłynął z umiejętności niewytłumaczalnej przez naukę metamorfozy ciała.Główny bohater w obecności konkretnego człowieka upodabnia się do niego fizycznie i psychicznie. Miła komedia okazuje się być poważną refleksją nad odwieczną naturą człowieka i jego kondycją w świecie."Człowiek kameleon" przeistacza się w swojego rozmówcę, by zyskać jego akceptację, by wtopić się w tło,zostać niezauważonym.
Temat oczywiście jak najbardziej aktualny dziś i zapewne jutro. Człowiek szukający akceptacji i aprobaty otoczenia to zjawisko świetnie dostrzegalne między innymi na mnożących sie niczym wszy szachrajki portalach społecznościowych. Internet to niewiarygodnie wygodne miejsce,aby przemienić się w kogoś innego albo by chociaż trochę ubarwić nasz nudny i w rzeczywistości dość szary żywot.Portale społecznościowe wychodzą na przeciw potrzeb potencjalnych użytkowników,umożliwiając im zamieszczanie zdjęć, filmików, etc.
I tak, oto prześledziłam kilka takich portali i o dziwo doszłam do wniosku, że wszyscy ludzie są niesamowicie piękni, oryginalni, spełnieni, maja ogromne ilości świetnych znajomych i odnoszą oczywiście same sukcesy...i do tego gdzież tam oni jeszcze nie byli...Schowany za monitorem możesz zmienić się w kogo chcesz, bądź "wyrazić siebie" po prostu. Na jednym portalu możesz być przykładną żoną, na innym poszukująca wyzwań seksualnych nimfomanką ,odzianą w tandetne koronki i skóry fetyszystką bądź też delikatną i jakże wrażliwą poetką bliską samobójstwa( samobójstwa u którego przyczyn leży oczywiście bezsens świata,bezcelowość ludzkich działań i ten wielki smutek),jednym słowem cala gama osobowości.By dopełnić dzieła można umieścić jakieś podretuszowane fotki,w rubryce "zainteresowania" wpisać coś o czym zupełnie przypadkiem przeczytało się w "Wikipedii"a w rubryce muzyka wpisać grupę muzyczną, której nazwa nikomu ( nawet nam) z niczym się nie kojarzy i gotowe.Teraz przed nami już tylko uwiarygodnienie swojego profilu, trzeba zająć jakieś stanowiska na forach i już można przechodzić do zawiązywania znajomości a tych możemy zawrzeć pod dostatkiem.
Chyba każdy z nas ma potrzebę bycia lubianym i podziwianym, cóż więc złego w tego typu portalach? Nic oczywiście, no chyba, że szary "real" przygniótł nas już tak bardzo że nie mamy innego wyjścia jak tylko stać się kolejnym Zeligiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz